Strona główna | Techniki i technologieRynek nowych koparkoładowarek w Polsce

Rynek nowych koparkoładowarek w Polsce

Od ładnych kilku lat słychać o tym, że koparkoładowarki są w odwrocie i coraz częściej zastępuje się je maszynami dedykowanymi tylko do jednej z tych dwóch ról. Co ciekawe, segment tego rynku ma się całkiem dobrze. Okazuje się, że polscy przedsiębiorcy wciąż bardzo lubią te maszyny.

Cat wprowadził nową serię swoich koparkoładowarek w 2016 r. Być może to także spowodowało wyraźny wzrost sprzedaży maszyn tego producenta
Fot. Cat


Ile dokładnie sprzedało się tego typu maszyn w zeszłym roku nie wiadomo. Przed siedmioma laty, gdy przygotowaliśmy podobny raport liczba koparkoładowarek sprzedanych w Polsce oscylowała w granicach 2,5–3 tys. sztuk (licząc razem z używanymi, z których te ostatnie stanowiły około połowę). Istnieje spore prawdopodobieństwo, że dzisiaj te proporcje są zbliżone, i to mimo tego, że już wtedy wielu ekspertów wróżyło rychły koniec popularności tych uniwersalnych maszyn.

Czy mamy lidera?
I tak i nie, bo dwa pierwsze miejsca wśród popularnych nowych koparkoładowarek w zasadzie się nie zmieniły. W dalszym ciągu najpopularniejsze są maszyny JCB: „W zeszłym roku osiągnęliśmy udział w rynku na poziomie 50 procent” – informuje Tomasz Wegner z firmy Interhandler, która zajmuje się dystrybucją maszyn JCB. „Pod względem liczby egzemplarzy zajęliśmy pierwsze miejsce. Tak było też w latach ubiegłych” – dodaje.

Co ciekawe jednak Interhandler sprzedawał maszyny różnej wielkości, wśród których dominowały te mniejsze. Być może z tego powodu importer Caterpillar, firma Bergerat Monnoyeur, która sprzedaje większe maszyny twierdzi podobnie, bo na nich można zarobić więcej: „Jesteśmy liderem jeśli chodzi o sprzedaż tego typu maszyn w Polsce” – wyjaśnia Jan Rudak z Bergerat Monnoyeur. „Nie mogę zdradzić jaki udział w rynku osiągnęliśmy w 2016 r., ale nie był on niski” – dodaje.

Cat nie był do tej pory liderem w naszym kraju także i z tego powodu, że firma oferuje właśnie raczej maszyny znacznie większe od koparkoładowarek. Zdaniem przedstawicieli branży budowlanej zeszły rok był jednak dużo słabszy niż poprzednie i ciężkich maszyn sprzedawało się zdecydowanie mniej, trzeba więc było czymś zapełnić portfel zamówień: „Istnieje spore prawdopodobieństwo, że gdy znowu ruszy sprzedaż dużych maszyn Cat straci zainteresowanie tym, aby u nowych klientów znalazło jak najwięcej koparkoładowarek” – prognozuje Tomasz Wegner. To dość odważne twierdzenie zdaje się też potwierdzać, chociaż może nie bezpośrednio przedstawiciel Bergerat Monnoyeur: „Rynek spada. Inwestycje nie są pewne, a przetargi na nie wciąż się toczą. Klienci kupują więc mniej drogich maszyn, a szukają raczej tych, które są uniwersalne, właśnie tak jak koparkoładowarki” – mówi Jan Rudak.

Coraz mniej graczy
Ale na tym nie koniec ciekawostek, bo na naszym rynku sporo zmienia się także za sprawą importerów i nawet samych producentów. Firma Case jest właśnie na etapie zmiany importera w Polsce i trudno jest powiedzieć jaką politykę cenową przyjmie nowy przedstawiciel tej firmy i czy nie będzie próbował zwiększyć udziałów w rynku. Jest to tym bardziej możliwe, że innym firmom sprzedaż koparkoładowarerk spada i tak np. Komastu Polska sprzedała tego typu maszyn w zeszłym roku o połowę mniej w stosunku do roku 2015. Jeszcze jeden fakt miał wpływ na to, że układ sił się zmienił (czytaj wzmocniły się firmy z pierwszej dwójki), otóż z produkcji tego typu maszyn wycofała się firma Volvo CE, której koparkoładowarki były całkiem popularne wśród rodzimych firm budowlanych. Jeśli więc komuś zależy na koparkoładowarce szwedzkiej firmy skazany jest na maszyny używane, których nota bene nie brakuje. Co przyniesie ten rok póki co nie wiadomo, ale przedstawiciele dwóch firm sprzedających najwięcej koparkoładowarek nad Wisłą są dobrej myśli. Zastanawiające jest jednak dlaczego, mimo tego, że wielokrotnie zapowiadano, że tego typu maszyny przestaną się dobrze sprzedawać, wciąż rodzime firmy często po nie sięgają?


Mimo tego, że od wielu lat słyszymy, że koparkoładowarki zostaną wyparte z rynku przez koparki i ładowarki, to wciąż dobrze się sprzedają. Wzrasta także udział maszyn o równych kołach
Fot. Cat


Nowa seria Cata’a
Caterpillar w zeszłym roku wprowadził do sprzedaży w Polsce nowe koparkoładowarki serii F2, modele: 427F2, 428F2, 432F2, 434F2 i 444F2. Wyposażone zostały w opracowane od nowa stanowisko operatora oraz silniki, wykorzystujące rozwiązania technologiczne nastawione na podniesienie wydajności i obniżenie zużycia paliwa. Kabina została zmieniona w celu nadania jej nowoczesnego wyglądu i stworzenia optymalnego stanowiska pracy operatora, m.in. dzięki poprawieniu widoczności osprzętu ładowarki podniesionego na pełną wysokość i obniżeniu poziomu hałasu do 74 dBA.

Nastąpiła poprawa ergonomii sterowania dzięki wprowadzeniu nowej kolumny kierownicy z regulacją wysunięcia i pochylenia oraz przeniesieniu elementów sterujących blokadą mechanizmu różnicowego do elementów sterujących ładowarki. Maszyny ze sterowaniem pilotowym wyposażone są w nowe wielopozycyjne elementy sterujące koparki, które operatorzy mogą ustawiać w optymalnie dobranym położeniu, aby praca była mniej męcząca i bardziej wydajna.

Koparkoładowarki z serii F2 mogą być wyposażone w radio z systemem Bluetooth, które znacznie ułatwia komunikację. Nowe zabezpieczenie z klawiaturą zapewnia dodatkową ochronę maszyny, a dostępne technologie komunikacji przez sieć telefonii komórkowej lub kanały satelitarne umożliwiają wykorzystywanie systemu telematycznego ProductLink do śledzenia lokalizacji i parametrów roboczych. Koparkoładowarki 428F2, 432F2, 434F2 i 444F2 wyposażono w silnik Cat C4.4 ACERT z układem selektywnej redukcji katalitycznej (SCR). Operator nie musi w żaden sposób ingerować w działanie układu SCR, wystarczy tylko regularnie uzupełniać poziom płynu DEF w specjalnym zbiorniku.

Jeśli kluczowe znaczenie ma niskie zużycie paliwa, operator może wybrać tryb Eco, w którym maszyna pracuje z wysoką wydajnością i precyzją, ale prędkość obrotowa silnika pozwala maksymalnie oszczędzać paliwo. W zależności od modelu, silniki mają moc rzędu 70 kW (95 KM), 74,5 kW (101 KM) lub 82 W (110 KM). Zewnętrzne gniazdo wspomagania rozruchu dodatkowo zwiększa wygodę operatora.


Kompaktowe rozmiary najnowszej koparkoładowarki JCB świetnie sprawdzają się tam, gdzie nie ma szczególnie dużo miejsca
Fot. JCB


Nowości JCB
JCB również zaprezentowało w ostatnim czasie ciekawe nowości. Pierwszą z nich jest koparkoładowarka 5CX przeznaczona głównie do pracy na wysypiskach śmieci i do recyklingu. Ta specjalistyczna maszyna ma dłuższe tylne stabilizatory, a rama przednia lub wielozadaniowa łyżka ładowarkowa do śmieci jest wyposażona w podpory hydrauliczne. To połączenie zwiększa odległość dzielącą całą maszynę od gruntu, co zapewnia doskonałą widoczność pojemnika, rozdrabniarki lub belarki podczas ubijania albo ładowania materiału za pomocą chwytaka do selekcji, łyżki szczękowej lub ubijarki do zagęszczania materiału. Dodatkowy osprzęt do 5CXWM pozwala na wydajną pracę również w innych zastosowaniach. Przykładowo chwytak do selekcji służy do przenoszenia lub sortowania odpadów, chwytak do bel pozwala ładować sprasowane bele śmieci, a zamiatarki samozbierne umożliwiają utrzymanie czystości na terenie zakładu. Unikatowy podnośnik z hakiem do manewrowania pojemnikami i kontenerami na gruz sprawia, że urządzenie to jest znacznie lepsze od innych stosowanych w tych warunkach.


Nowy model JCB przeznaczony jest do pracy przy śmieciach – póki co nie jest to bardzo popularne zastosowanie koparkoładowarek w Polsce
Fot. JCB


Drugą z nowości jest model 3CX Compact. Jak sama nazwa wskazuje jest to model klasy średniej, który nadaje się do aplikacji wymagających kompaktowej maszyny. 3CX jest następcą udanego modelu 2CX, który nie jest oferowany od 2 lat. Maszynę 3CX Compact napędza silnik JCB Diesel marki Kohler o mocy 55 kW (74 KM), o niskim poziomie emisji spalin zgodnie z normą Tier 4 Final/Stage IIIB. Jest to bardzo wydajny silnik, który spełnia zarówno amerykańskie, jak i europejskie normy emisji spalin bez konieczności stosowania kosztownego filtra cząstek stałych (DPF) ani układu oczyszczania spalin lub dodatku typu AdBlue. Silnik współpracuje z trzybiegową przekładnią hydrostatyczną, napędzając wszystkie cztery koła, by zapewnić maksymalną przyczepność w trudnych warunkach terenowych. Przekładnia hydrostatyczna umożliwia przemieszczanie się między obszarami pracy z prędkością maksymalną 40 km/h, czyli o 17% większą niż popularna maszyna 2CX. Przekładnia ma również tryb pełzania, umożliwiający operatorowi wybranie wysokiej prędkości obrotowej silnika w celu zasilania osprzętu o wysokim przepływie, takiego jak frezarki, przy maksymalnej prędkości jazdy wynoszącej jedynie 3,5 km/h. Przekładnia hydrostatyczna eliminuje konieczność stosowania dźwigni zmiany biegów lub sprzęgła, zapewniając maksymalną łatwość obsługi. Osie JCB o podwyższonej wytrzymałości z opcjonalnym mechanizmem różnicowym o ograniczonym poślizgu zmniejszają poślizg kół w trudnych warunkach. Inteligentny układ hamulcowy odłącza przekładnię, aby zwiększyć efektywność i zmniejszyć zużycie podzespołów.

Adam Włodarz

Źródło: Forum Budowlane, nr 2 (248) 2017
DODAJ KOMENTARZ
Wymagane: Zaloguj się aby dodać komentarz > Zaloguj się
TEMAT MIESIĄCA
Narzędzia diamentowe do przecinarek ręcznych

Husqvarna oferuje narzędzia diamentowe do cięcia wszystkich materiałów budowlanych. Znajdują one zastosowanie we wszelkiego typu przecinarkach ręcznych i nie tylko. Szwedzki producent wytwarza elementy wyłącznie we własnych fabrykach. Dostępne są tarcze, pierścienie do przecinarek pierścieniowych, łańcuchowych, po standardowe tarcze diamentowe od mniej intensywnej pracy po najcięższe zastosowania. Czytaj dalej
POLECAMY