Forum Budowlane - budownictwo, maszyny i urządzenia budowlane, opinie i porady ekspertów

Maszyna na miarę

Ocena: 0
2020
Rozmowa ze Sławomirem Leńczowskim wiceprezesem Konsorcjum Budorealizacja.

Spycharka TD-14M Extra należąca do Konsorcjum Budorealizacja pracująca w okolicach Rzezawy
Fot. HSW


Fot. Forum Budowlane


Artur Kuźmiuk: Jak długo Konsorcjum Budorealizacja jest na rynku? Czym się zajmuje?

Sławomir Leńczowski:
Samo Konsorcjum zostało utworzone zaledwie rok temu. Budową dróg i autostrad zajmujemy się jednak od 2–3 lat. Obecnie jesteśmy podwykonawcą robót ziemnych na 5-kilometrowych odcinkach autostrad A1 i A4.

Początki naszej działalności datują się na 1989 rok. Spółkę założył mój ojciec, a z racji jego wykształcenia i doświadczenia zawodowego, jej działalność ukierunkował na wykonywanie instalacji elektrycznych i budowanie szkół.

Pod koniec lat 90. spółka nawiązała współpracę z Cemex’em (wcześniej RMC). Zakupiła także teren, na którym mamy obecnie swoją siedzibę i bazę sprzętową. Był to 1997 rok. Firma nasza dowoziła cement z cementowni do betoniarni własnymi cementowozami. W tamtych latach mało kto miał cementowozy, więc zleceń było stosunkowo dużo.

Sytuacja uległa zmianie ok. roku 2003, kiedy zmalał popyt na te usługi. Firma zaczęła szukać nowych odbiorców, wśród nich znalazły się przedsiębiorstwa drogowe wykorzystujące cement do stabilizacji gruntu. Ponieważ firma była już długo na rynku, miała możliwość dostarczania dużych ilości cementu w krótkim czasie i po konkurencyjnych cenach. Dzięki temu mogliśmy zaistnieć w branży drogowej. Od 2003 roku zaczęliśmy kupować maszyny. Od 2008 roku samodzielnie wykonujemy roboty związane z podbudową dróg. Skupiamy się głównie na robotach ziemnych, gdzie wykorzystujemy własne maszyny budowlane.

Budorealizacja zwiększa także systematycznie zatrudnienie. Dość szybko rosło ono zwłaszcza w ciągu ostatnich 2 lat, z ok. 30 do ponad 60 osób w chwili obecnej.

W 2008 roku rozpoczęliśmy korzystanie z dotacji unijnych. Nasze wnioski były zawsze rozpatrywane pozytywnie.

AK: Z ilu maszyn składa się park maszynowy firmy?

SL: Park maszyn, który posiadamy jest bardzo różnorodny. Są to przede wszystkim maszyny przeznaczone do budowy dróg: spycharki, koparki, równiarki, walce, stabilizatory gruntu, rozsypywacze; ale także koparkoładowarki. Pochodzą od różnych producentów. Takie podejście do zakupów wynikało z poszukiwań odpowiednich maszyn.

Decyzja o zakupie spycharki HSW była także podyktowana takimi działaniami. Zakupiona 2 lata temu spycharka konkurencyjnej marki o przebiegu ok. 500 mtg, a więc prawie nowa, nie sprawdziła się. Okazało się, że miała mało wytrzymałe podwozie, tylko 1200 mtg, co było dla nas nie do przyjęcia. Postanowiliśmy kupić kolejne maszyny, kolejnej marki. Były to spycharki o masie powyżej 22 ton z 6-położeniowym lemieszem. Tym razem zakup był udany, ale eksploatacja okazała się kosztowna, a gwarancja, którą dawał producent – niewystarczająca. Granicą wytrzymałości podwozia było w tym przypadku 4000 mtg, powyżej usterki następowały ze zwiększoną częstotliwością, a koszty znacząco rosły. Żywotność takiego podwozia można było wydłużyć przez naprawy doraźne maks. do 4500 mtg, co było jeszcze opłacalne. Później niestety trzeba było je wymienić. Koszt napraw był tak duży, że jedynym rozsądnym wyjściem okazało się przejście na klasyczny łańcuch.

AK: A jeżeli chodzi o najnowszy nabytek, czyli spycharkę HSW?

SL: 
W opinii użytkowników spycharki HSW mają wyjątkowo trwałe podwozie. To był dla nas jeden z powodów, żeby zainwestować w rodzimą markę. Późniejsze koszty eksploatacji, jeżeli uwzględnimy czas pracy rzędu 2000–3000 mtg, nie powinny być również duże, jak ma to miejsce w przypadku konkurencji, gdzie po 1200 mtg zachodzi konieczność wymiany łańcucha i rolek.

Po raz pierwszy ze spycharkami HSW zetknąłem się na tegorocznych targach Bauma w Monachium. Nie są one pod względem designu tak nowoczesne, jak inne współczesne konstrukcje. Jednak podejście do klienta i bardzo rzetelna obsługa, przekonały mnie, że warto podjąć współpracę. Jak się potem okazało obsługa serwisowa i troska o użytkownika jest dużo lepsza niż w przypadku innych sprzedających maszyny budowlane. Dobry przepływ informacji i szybkość działania to dodatkowe ważne cechy. Czułem, że jestem naprawdę pod dobrą opieką. Drobne usterki wystąpiły, ale tak jak mówiłem, zostały bardzo szybko usunięte.

HSW wyszła nam naprzeciw także odnośnie płatności za spycharkę. Bardzo korzystnie rozłożyła raty, co jest rzadko spotykane na rynku.


Fot. HSW

AK: Czym różni się spycharka HSW wykonana dla Budorealizacji od standardowej TD-14M Extra?

SL: 
Maszynę zrobiono wg moich wytycznych, czyli można powiedzieć została „uszyta na miarę”. W przypadku innych producentów jest to również możliwe, ale nie w takim zakresie. Maszyna, którą zamówiłem, była chyba pierwszą w tej konfiguracji, wyprodukowaną przez HSW.

„Nasza” TD-14 jest połączeniem spycharki na „long track’u”, z podwoziem zbliżonym do LGP, i płytami o szerokości 610 mm. Nie są to typowo wąskie skalne płyty, ale nie są też typowo błotne. Podczas wyrównywania kamiennej warstwy, przy 6-położeniowym lemieszu rozwiązanie takie zwiększa trwałość podwozia i uciąg na dobrym, stabilnym podłożu. Chodziło też o to, żeby nacisk był mimo wszystko większy niż przy podwoziu LGP, a rogi płytek mogły się mocniej wbijać w twarde podłoże. Jest to ważne, bowiem w ostatnim czasie do budowy dróg wykorzystuje się często łupki powęglowe czy tłuczeń.

Do spycharki został zaadaptowany 6-położeniowy lemiesz z maszyny LGP o szerokości 3,8 m. Dzięki temu zmniejszeniu uległa liczba przejazdów potrzebnych na rozprowadzenie pryzmy piachu, a to z kolei przełożyło się na wzrost wydajności.

Przydatnym rozwiązaniem, którego nie ma konkurencja, jest system „łagodnego skrętu”, realizowany po przyciśnięciu przycisku. Jest on bardzo chwalony przez operatora. „Łagodny skręt” doceniany jest zwłaszcza przy przepychaniu materiału na dużych odległościach po łuku tak, aby nie ześlizgiwał się z lemiesza. W przypadku spycharek innych marek operator musi wykazać się dużym wyczuciem podczas sterowania lemieszem w skręcie. Nie zauważyłem także różnicy w jakości wykonywanej przez spycharkę HSW pracy, w porównaniu do innych spycharek będących w naszym posiadaniu. Tak samo, co jest dla mnie bardzo ważne, nie ma również różnicy w zużyciu paliwa. Swoją ekonomicznością TD-14M Extra nie odbiega tutaj od konkurencji.

AK: A czy istniała konieczność dodatkowego przeszkolenia operatora?

SL: W tym przypadku HSW wykazała się również troską o klienta. Zadbała o właściwe przeszkolenie naszego personelu w zakresie obsługi spycharki. Przez dwa dni przebywał w naszej firmie specjalnie oddelegowany przedstawiciel producenta, który udzielił operatorom rad i wskazówek. Wszystkie wątpliwości zostały więc zażegnane już „na wstępie”.

AK: Gdzie spycharka jest obecnie wykorzystywana?

SL: Od momentu zakupu pracuje na budowie autostrady A4 w okolicach Rzezawy, na drogach bocznych i pasie głównym. Prace są tam dopiero w stadium początkowym, nie ma jeszcze pełnego frontu robót.

Chciałbym zaznaczyć, że jak na razie spisuje się znakomicie. Nie zauważyliśmy wycieków czy kłopotów z silnikiem. Symptomy te są często przypadłością innych jednostek napędowych, bardziej wrażliwych na paliwo o niskiej jakości.

AK: Czy planowane są kolejne zakupy w HSW?

SL: Obecnie trwają rozmowy na temat kupna drugiej spycharki. Całkiem możliwe, że będzie to ten sam model. Tym razem na podwoziu LGP i z jeszcze większym lemieszem. Maszyna ma być przygotowana do pracy na bardzo grząskim terenie. Nie mamy takiej w naszym parku, a czasami na taki teren trzeba wjechać.

AK: Dziękuję za rozmowę.

Źródło: Forum Budowlane, nr 11 (174) 2010
PODZIEL SIĘ:
OCEŃ: